sobota, 26 stycznia 2013

Przechodziła między ławkami, z oczami pełnymi łez.
Szukała wolnego miejsca gdzieś.
I widzi ich wśród ludzi siedzących.
Jak gdyby nigdy nic tu przyszli udając troszczących.
Normalnie by usiadła z nimi,
Gdyby nie fakt, że to oni go zabili.
A jeszcze niedawno w ich klimacie trzymała,
za tych "przyjaciół' życie by oddała.
A oni zabrali jej skarb, jedyne co na świecie miała.
Przecież tak bardzo chciała, tak błagała w tamten dzień,
Żeby go zostawili, żeby krzywdy nie robili.
A jednak jej nie posłuchali, chociaż wcześniej przysięgali,
że ich braterstwo to braterstwo jej braterstwa.
Ta rodzina była owocem krzywoprzysięstwa.
Złamane obietnice, kłamstwa, morderstwa.
To kiedyś był jej świat.
Nigdy nie wróci do niego,
Bo to co przeżyła to nic dobrego.



Tyle wspomnień w jej głowie.
Tyle pytań, kto na nie odpowie?
Chciałaby choć na chwilę wrócić do niego.
Poczuć, że ma Go dla siebie, całego.
Wiedzieć, że już nikt tego nie zabierze.
Miałaby wtedy tak głupią nadzieję,
że wszystko jeszcze będzie dobrze.
Ale nie jest i prośże Boga teraz,
próbuj oddać dusze diabłu nieraz.
Jeden nie słucha, drugi nie przyjmie.
Czeka teraz, aż ktoś jej serce wyjmie.
Nie ma zamiaru już czekać na ten dzień,
W którym spokojnie odejdzie w cień.
Chce, aby objął ją błogi sen.
Pragnie, żeby kat skrócił jej cierpienie,
by ktoś zdjął z niej to brzemię,
które dźwiga od lat.
Wiesz jakie to uczucie, gdy odwróci się świat?
Wystarczyło spojrzeć w Jego oczy, by wiedzieć co czuje,
były ujarane, ale przejrzyste, wiedziałam Jego dusze.
Pełną bólu i smutku, przyznać się muszę,
że jedno zerknięcie w jego ciemne, zamglone oczy,
pozwoliło mi się domyślić o czym myśli w nocy,
Wiedziałam, że cierpi, że to pozwala mu zapomnieć o przeszłości.
Jego przeszywający serce wzrok, tak wrył mi się w kości.
Sprawił współczucie. Tak bolesne, jakbym to ja przeżyła.
Chciałam mu pomóc, ale że mi się uda wcale nie wierzyłam,
Patrząc na niego czułam to co on, ale tego nie okazywał. 
Wiedziałam, że swoim zachowaniem ukojenie wzywał.
Czasem w środku czuję pustkę, on ma taką ciągle.
Ale czy o tym rozmawia? Wątpię.
Sądziłam, że chce ją zapełnić piciem i jaraniem.
Ale miarka się przebrała kiedy wpadł w ćpanie.
Wiedziałam, że Go boli życie, na świecie zostali we troje,
Gdy o tym myślę, zatrzymuje mi się krwiobieg.
Serce oplata cierń bólu, dlatego bić nie może.
Podziwiam Go, że pomimo losu, nadal tkwi w pokorze.
Wiem, że myślisz co innego, ale nie masz pojęcia,
Jak bardzo chciałabym teraz znaleźć się w Twoich objęciach,
Olałam Cię nie raz, fakt. Ale to przez strach,
Który tkwi we mnie aż do dziś, 
Bo poza tobą nie ma nic.
Tylko znienawidzone uczucie, 
Że zależy mi na kimś kogo właściwie nie ma, 
Bo stary Ty jest namiastką cienia obecnego, 
Nie widzę nic w tym dobrego. 
Ale nadal jesteś mojego serca biciem.
Mimo zmienionej kompletnie osobowości,
Ale bez Ciebie mogę teraz zagrać o życie w kości,
Bo nie mam nic do stracenia, oprócz do ciebie słabości i głupiej miłości.
Ten głos, który brzmi ciągle w uszach.
Ten dotyk stale w pamięci, tak porusza.
Twój obraz przed oczami nieustannie.
To uczucie, gdy byłam z Tobą, nikt go nie zgadnie.
Ta łza po policzku płynąca.
I ja nadal cierpiąca.
Jeszcze kilka dni temu mówiłeś, że byś chciał.
Jeszcze kilka dni temu byś mnie miał.
Teraz nawet nie odpisujesz mi,
Pomimo tych Twoich niby chęci.
Rzuciłabym dla Ciebie zasady, postanowienia.
Mimo nawet tego zagrożenia,
Jakim byłeś i jesteś Ty.
Olałabym to wszystko, by było "My".
Wszyscy od Ciebie namawiali,
Związku z Tobą odradzali
I o charakterze ostrzegali.
Nawet teraz wiem, że nie mieli racji.
Może i nie miałeś wiele gracji,
Ale dostarczyłeś życiu atrakcji.
Uczucie przy Tobie wyjątkowe,
Ale odejść teraz muszę.
Wiem, że nie dorosłeś, by oddać mi całą duszę.